W tym artykule przeczytasz m.in.:
- o tym, jak wyglądały poszukiwania,
- kim jest sprawca napadów.
Znamy więcej szczegółów piątkowego zdarzenia. Choć do finału sprawy zostało jeszcze trochę (procedura sądowa), należy powiedzieć, że najważniejsza część historii już za nami - zatrzymano bowiem sprawcę.
Niebezpieczeństwo zażegnane
W poranek 3 listopada w okolicach ulicy Kochanowskiego nieznany mężczyzna podjechał rowerem do 44-letniego mężczyzny, który spacerował z psem. Zapytał go o ,,sprawców pobicia dziewczyny”, a następnie wyciągnął maczetę i zranił go w okolicach szyi, po czym odjechał. Mężczyzna odniósł niewielką ranę, która nie zagraża jego życiu.
Kilka minut później ten sam napastnik zbliżył się do innego przechodnia - tym razem na ul. Broniewskiego. Poprosił go o papierosa, a potem uderzył w lewe ramię, po czym także odjechał. W toku są intensywne poszukiwania agresora, a na miejsce skierowano znaczne siły policji. Na chwilę obecną nieznane są motywy działania napastnika.
Następnie agresor przemieścił się na Wolę, gdzie w okolicach Lasku na Kole użył gazu pieprzowego wobec przechodnia.
Kilka minut po 16:30 na profilu stołecznej policji na portalu X pojawił się wpis, informujący o zatrzymaniu osoby, podejrzanej o powyższe przestępstwa.
- Ważne! Przed chwilą stołeczni policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o dzisiejsze ataki na terenie Warszawy - brzmiała treść posta.
Kim jest sprawca?
Mężczyzna został przetransportowany do komendy bielańskiej policji przy ul. Żeromskiego. Tuż po godzinie 18:00 pojawiły się kolejne wpisy stołecznych funkcjonariuszy, podające więcej szczegółów o zdarzeniu. Z jednego z nich poznać możemy szczątkowe informacje o podejrzanym.
- Kilka minut po godz. 16.00 stołeczni policjanci zatrzymali na terenie Woli 37-letniego mężczyznę podejrzewanego o dzisiejsze ataki w Warszawie. Znaleziono przy nim maczetę oraz pojemnik z gazem. Trwają czynności z zatrzymanym - podaje warszawska policja.
Podejrzanego policjanci znaleźli w lesie. Oprócz powyższych przedmiotów, miał on przy sobie również pałkę.
Historyczny pościg
W obławie brało udział ponad trzy tysiące policjantów. Do Warszawy przyjechali oni z różnych komend - rejonowych i specjalistycznych, pionu kryminalnego, WWP, OPP i SPKP.
Jak informuje stołeczna policja, żaden z policjantów nie doznał obrażeń.
Podziękowania policjantom złożył m.in. burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk.
- W związku z sytuacją, która miała miejsce dzisiaj na Bielanach i Woli chciałbym podziękować Komenda Stołeczna Policji i Straż Miejska w Warszawie, a w szczególności funkcjonariuszom z Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV - Bemowo, Wola i Warszawa V - Bielany, Żoliborz oraz OPP KSP za skuteczną akcję, która doprowadziła do zatrzymania podejrzanego o dzisiejsze ataki na przypadkowych przechodniów. Jesteśmy zszokowani i zbulwersowani tym aktem przemocy - pisze Pietruczuk.
Napisz komentarz
Komentarze